Na rocznicę ślubu

Jakiś miesiąc temu dostaliśmy zaproszenie od naszych sąsiadów na barbecue, czyli po naszemu na grilla. Okazja do spotkania okazała się podwójna, a nawet powiedziałabym że potrójna.

W listopadzie nasi sąsiedzi świętować będą swoją 25 rocznicę ślubu. Do tego kilka dni wcześniej sąsiadka skończy 50 lat.

Trzecia okazja do świętowania to fakt, że nasz sąsiad w końcu skończył remont swojego domu. Chciał się po prostu pochwalić 😉

Holendrzy lubią się spotykać, lubią organizować przyjęcia czy to urodzinowe czy z innej okazji, ale nie koniecznie w tym samym stylu co my – Polacy. U  nas urodziny, rocznica ślubu czy każda inna impreza to zasada „zastaw się a postaw się”. Robimy bigosy, sałatki, ciasta… Tymczasem Holendrzy bardzo często organizują właśnie barbecue – jakieś kiełbaski lub mięso, hamburgery do tego przystawki, jakiś chlebek i obowiązkowo ogólnodostępne piwo i wino. Wszystko najlepiej we własnym ogródku, w formie szwedzkiego stołu, na papierowych (kiedyś plastikowych) talerzykach.

Pani domu nie lata zziajana a kuchni do salonu pilnując czy komuś czegoś nie brakuje, za to ma czas, by porozmawiać z gośćmi. Pan domu nie musi pilnować czy goście mają pełne kieliszki, nie musi przepijać do gości. Każdy z odwiedzających pije co chce i w ilości jakiej chce, a pan domu ma czas oprowadzić ich po swoim królestwie.

Nie lubię chodzić z pustymi rękami, muszę mieć jakiś nawet skromny prezent. A tu miałam jeszcze dylemat, bo dwie imprezy razem…

Przypominało mi się, że kiedyś haftowałam pamiątkę ślubną, która niestety nigdy nie została spersonalizowana, a tym bardziej wręczona. O tym hafciku pisałam TUTAJ

Powstał bardzo szybko, ale niestety wtedy nie został skończony. W sumie to już nawet nie pamiętam dlaczego nie dotarliśmy wtedy do tych znajomych. Później oni wrócili na stałe do Polski i nie było już okazji do spotkania. A gdy się spotkaliśmy w 20021 to nie było już sensu wręczać im tej pamiątki.

Teraz doszłam do wniosku, że ten haft nada się idealnie jako pamiątka ślubna dla moich sąsiadów.

Tak wyglądał haft gdy go w 2017 roku „na chwilę” odłożyłam na bok:

5.

A tak gdy wyhaftowałam wszystkie napisy:

20221027_153910

Ten napis w środku głosi „25 lat małżeństwa”

Haft moczył się w wodzie z płynem do prania całą noc żeby sprać stary ołówek, ale na szczęście udało się. Na koniec kanwa powędrowała do pralki z delikatnym praniem, ale tylko na samo płukanie i odwirowanie. Potem tylko prasowanie i dopasowywanie do ramki, którą jakimś cudem miałam już w domu:

20221028_170231

Przyznam się bez bicia, że prasowanie i oprawa obrazka dokonała się w piątek, jakieś 2 godziny przed imprezą…

Nie ma to jak zdążyć na czas 😉

Prezent się podobał, a to najważniejsze. A ja się cieszę, że udało mi się jakoś zagospodarować haft, który przeleżał w szafce ponad 5 lat….

 

 

Reklama

2 uwagi do wpisu “Na rocznicę ślubu

  1. elakochan

    Jak dobrze mieć coś wyhaftowanego w zapasie, prawda? Wyszła bardzo ładna i osobista pamiątka. Moda, jeśli można tak to nazwać, na takie niezobowiązujące przyjęcia zaczyna i do nas powoli docierać. Ale naprawdę bardzo opornie. Próbowałam zrobić bez „zastaw się” komunię syna, efekt był ogólnie mówiąc krępujący. Ale przynajmniej rodzina długo miała o czym plotkować. 🙂

    Polubienie

    1. Ja robiłam w sumie 3 komunie – w tym jedną w Polsce i dwie w Niderlandach. Zawsze w domu, z małą ilością gości – wyłącznie najbliżsi – dziadkowie i chrzestni. Był dwudaniowy obiad, kawa ciastko, w przypadku komunii w Polsce była jeszcze ciepła kolacja. Ale bez szaleństw. Na szczęście nikt się nie obraził. Zawsze uważałam, że komunia to nie wesele na 100 osób, a co sobie ktoś o mnie myśli to jego sprawa.
      Pozdrawiam

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s